share week 2017

Share Week 2017 – zainspiruj się!

O tym, że jest taki moment każdego roku, kiedy blogerzy polecają twórczość innych po fachu, słyszałam już jakiś czas temu. Nigdy jednak nie mogłam wziąć w nim czynnego udziału. Przyczyna była prosta – nie miałam bloga. Teraz się to zmieniło! I choć dopiero co wystartowałam, postanowiłam, że też dołożę swoją cegiełkę do tego świetnego projektu, jakim jest Share Week. W końcu nie chodzi w nim o promocję siebie, tylko innych – tych, których pracę i pasję uważam za wartościowe.

Share Week to inicjatywa Andrzeja Tucholskiego, który od 2012 roku dzieli się swoimi ulubionymi blogami i zachęca innych twórców do tego samego. Nie ma nic przyjemniejszego, niż zostać docenionym/-ą za swoją pasję i pracę, którą się w nią wkłada każdego dnia. Wiem coś o tym, bo przez pięć i pół roku prowadziłam portal kulturalny (więcej dowiecie się tutaj). Autorzy naprawdę cieszą się z odzewu swoich czytelników, więc warto dać im znać, że to, co robią, jest super 🙂 To dodaje niesamowitej energii i inspiruje. Do dzieła!

SHARE WEEK 2017

ZASADY

Co roku na wiosnę Andrzej Tucholski ogłasza kolejną edycję swojego plebiscytu, w którym zadaniem jest polecić swoich ulubionych twórców. W tym roku do blogerów dołączają też youtuberzy i podcasterzy. Ideą jest zgromadzenie jak największej liczby wartościowych blogów, kanałów na Youtube’ie i podcastów, a przy okazji wyrażenie poparcia dla ich autorów. Moim zdaniem super sprawa! Kryteriami są jakość i ważność, czyli dlaczego śledzimy tę, a nie inną osobę, nawet jeśli ma jeszcze mało poczytny blog czy dopiero niedawno wystartowała z podcastem. Więcej na temat zasad tegorocznego plebiscytu oraz formularz zgłoszeniowy znajdziecie u Andrzeja.

Uwaga, pamiętajcie, że swoje zgłoszenia można przesyłać tylko do końca 26 marca!

DLACZEGO WARTO?

Nie odkryję Ameryki, gdy powiem, że w Internecie ludzie tworzą różne rzeczy dla innych. Gdyby robili to tylko dla siebie, mnóstwo postów, filmików, rękodzieła itp. nie ujrzałoby światła dziennego, „no bo po co, i tak nikt nie zauważy”. A to nieprawda, że nikt nie zauważa. Najpierw są to znajomi i członkowie rodziny, słyszy się od nich słowa zachęty i uznania i człowiek myśli, że da radę rozwinąć swój pomysł jeszcze bardziej. Czasem wystarczy do tego pewność siebie i samozaparcie. Ale gdy się już trafi na wody Internetu, choćby nie wiem, jak mocny miałoby się statek, i on jest podatny na sztormy. Trzeba go uszczelniać, naprawiać żagle etc. Samemu się tego nie zrobi. W końcu też nie wypłynęło się nim w morze tylko dla siebie.

To dla Was, drodzy czytelnicy. I to Wy jesteście powodem, dla którego statek będzie się rozrastał, usprawniał i pruł przez tafle Internetu. Dlatego jeśli śledzicie jakichś autorów z wypiekami na twarzy, bo podzielają Wasze wartości i zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia lub pokazania, dajcie im o tym znać.

Również jestem czytelnikiem takim jak Wy i mam swoich ulubionych twórców. Dlatego korzystając z okazji, że trwa właśnie Share Week, dzielę się blogami, których autorów cenię, szanuję i uwielbiam za to, co robią. A robią kawał wspaniałej roboty!

MOJE TYPY

WOJAŻER

Marcin Wesołowski to typ podróżnika, który jest mi bliski – jedzie gdzieś, by przywieźć stamtąd mnóstwo inspirujących historii. Do tego zawsze okrasi je wspaniałymi zdjęciami. Jego spojrzenie na wiele miejsc czasami mnie zaskakuje i zmusza do zweryfikowania własnego punktu widzenia. Często się z nim zgadzam, gdy przychodzi do pewnych cech charakterystycznych danej kultury lub filozofii podróżowania (i życia). Po pierwsze, oboje kochamy włoską kuchnię, nonszalancję i styl Włochów, a po drugie, wolimy poczuć miejsce, w którym się znajdujemy, nawdychać się go, niż biegać ciągle między zabytkami. Lubię zaglądać na jego bloga jeszcze z jednego powodu – dobrze pisze, a to zawsze docenię.

SWEET SPOON

To blog, który śledzę od dawna i do którego wracam regularnie przede wszystkim z jednego powodu. Otóż zmienia się równoległe ze swoją właścicielką i wspaniale się to obserwuje. Magda Rączka nie tylko kocha słodkie wypieki, ale też ludzi z pasją i miejsca, które mogą zainspirować do pięknych działań. Dzięki temu, że mówi głośno o swoich wątpliwościach, pomimo których realizuje marzenia i zachęca, byśmy poszli jej śladami, jest autentyczna. I to cenię w niej najbardziej. Na jej blogu można więc znaleźć nie tylko przepisy na pyszności i trochę opowieści podróżniczych, ale też dużo dystansu do samej siebie i życiowych inspiracji. Od razu chce się podążyć jej śladami!

JEST RUDO

Poznałam blog Natalii Sławek stosunkowo niedawno, ale od razu się zaprzyjaźniliśmy. Tym, co według mnie jest w nim najbardziej wartościowego, to ludzkie spojrzenie na kwestie związane z blogowaniem i fotografią. Tak po kumpelsku, bez skomplikowanych terminów i stwierdzeń, że czegoś się nie da. Właśnie, że się da! Nawet jeśli nie masz wykształcenia informatycznego, sam/sama możesz stworzyć swoją stronę i ogarnąć podstawy SEO. Nie musisz też studiować fotografii i nocami wkuwać tysiąca parametrów aparatów fotograficznych, żeby móc rozwijać swoją zdjęciową pasję. Natalia prostymi słowami, czasem żartobliwie powie, jak to zrobić. Poklepie po ramieniu, da kilka wskazówek i okaże się, że to, co przed chwilą było celem niemożliwym do realizacji, okazało się banalnie proste. Czytanie jej wpisów jest bardzo motywujące!

A kim są Wasi ulubieńcy?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Sweet spoon wcześniej nie znałam, ale chętnie zanurzę się w jej bloga… 🙂 Jest Rudo też sledzę od pewnego czasu. 🙂 Dzięki za Twoje typy w tegorocznym Share Weeku

    • Bardzo się cieszę, zdecydowanie warto! Tym bardziej, że w poniedziałek ruszyła też z internetowym sklepem z pięknymi, ręcznie robionymi rzeczami do wnętrz 🙂 https://sweetspoon.pl/sklep/ Polecam! Jeśli też masz swoje typy na Share Weeku to podrzuć, chętnie zobaczę 🙂

  • Magdę Z Sweet Spoon również również śledzę i mocno jej kibicuję, na Jest Rudo również zaglądam, bo dzięki Natalii pojęłam lepiej fotografię 🙂 Pierwszy nie jest mi znany, dlatego lecę zobaczyć!

    • O, to super, że udało mi się Cię zainspirować! 🙂 Zaś co do Natalii z Jest Rudo – właśnie też mam zamiar przyswoić sobie jej porady fotograficzne, bo blogowe są świetne 🙂