Szafszawan – niebieski skarb Maroka

Gdy w dzieciństwie oglądałam Disnejowską adaptację baśni „Aladyn”, w której mnóstwo było odcieni niebieskiego, zwłaszcza błękitu i chabru, wydawało mi się, że dokładnie tak wyglądają orientalne królestwa. Bardzo chciałam do któregoś pojechać. Gdy trochę podrosłam, dowiedziałam się, że to wszystko jest trochę bardziej skomplikowane, a baśnie przekształcają rzeczywistość na własny użytek. Pozostało we mnie jednak pragnienie zobaczenia chociaż namiastki świata, który sobie wyobrażałam.

Maroko, które zobaczyliśmy trochę w biegu (tygodniowy pobyt na północy tego kraju to naprawdę mało), ma bardzo niewiele z baśni inspirowanych czasami sułtanów i wezyrów, specyficzną islamską architekturą i tamtejszymi barwnymi opowieściami. Same baśnie mają niewiele wspólnego z tymi czasami i są raczej wyobrażeniem na ich temat. Tak jak ja miałam kiedyś wyobrażenie o nich. Miałam je też do pewnego stopnia o Maroku – nie da się niestety przed tym uciec. Najważniejszym punktem na mapie tego kraju nie była pustynia czy popularny Marrakesz lub Fez, a dość niepozorne miasto położone u stóp majestatycznych Gór Rif. Szafszawan (fr. Chefchaouen). Miasto o niebieskich ścianach. Kilka lat temu przypadkiem natknęłam się na informacje o nim w internecie i zapragnęłam tam pojechać. I proszę bardzo, dostałam mój błękit i chaber z „Aladyna”.

W rzeczywistości nie jest tak, że cały Szafszawan jest pomalowany na niebiesko, a tylko jego medyna, w dodatku błękit łączy się z bielą. Tak wyglądające budynki są pozostałością po czasach, kiedy mieszkali w tym mieście Żydzi. Były to kolory kojarzone przez nich z niebem, do którego w ten sposób chcieli się zbliżyć. Choć w wielu miejscach farba jest przybrudzona, medyna wciąż robi spore wrażenie, zwłaszcza w pełnym słońcu. Spacerując uliczkami może nie przeniosłam się w czasie do momentu, kiedy jako mała dziewczynka zachłysnęłam się „Aladynem”, ale chodziłam urzeczona niepowtarzalnością widoków i zaskakująca lekkością tej architektury pomimo masywności budynków. Było w nich coś niebiańskiego, nawet jeśli tylko wspomnienie dawnego raju.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Ten niebieski robi ogromne wrażenie 🙂 Na zdjęciach jest efekt wow, a co dopiero zobaczyć miasto na żywo i się przespacerować 🙂 Magia!

    • Szafszawan – zresztą jak całe Maroko – potrafi oczarować:) Tylko najlepiej jechać tam mocno poza sezonem, np. na początku lutego tak jak my. Zakochałam się w tym niebieskim mieście, jest cudne 🙂 Polecam się tam wybrać! Na dniach będzie post z praktycznymi informacjami o Maroku 🙂

  • Super zdjęcia☺ byłam tam ponad 10 lat temu, ale wygląda na to, że na szczęście niewiele się zmieniło.

    • Dziękuję, bardzo się cieszę, że Ci się podobają 🙂 Miejmy nadzieję, ze za kolejne 10 lat Szafszawan wciąż będzie tak samo zachwycał 🙂

  • Bajka! Świat jest tak różnorodny, że aż grzechem jest go nie odkrywać! Atmosfera na ulicach musi być wspaniała 😉

  • Wygląda świetnie – ale mogę sobie wyobrazić, że wielka w tym zasługa dobrych zdjęć 🙂 Wygląda, że jest tam dosyć pusto, więc chyba by mi się podobało, ale czy na dłużej… trochę przytłaczająca architektura. Może Trinidad de Cuba – też kolorowy, a wygląda na… lżejszy?

    • Cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają 🙂 Maroko ma wiele masywnych zabudowań (forty wewnątrz miasta, mury), co jest uwarunkowane historycznie, zaś masywne domy o grubych ścianach są takie najprawdopodobniej ze względu na temperaturę. Latem, gdy jest niemiłosierny upał, wewnątrz domów jest chłodno i bardzo przyjemnie 🙂 Na Kubie jeszcze nie byłam, a bardzo bym chciała, architektura piękna i zupełnie inna 🙂

  • teraz jeszcze bardziej chcę przyspieszyć swoją podróż do Maroka! Nieziemski widok, jakkolwiek 🙂
    Pozdrawiam, będę zaglądać tutaj!

  • Ta mozaika ceramiczna jest bardzo popularna w Szwecji do wykończenia wnętrz. Uwielbiam takie wzory!

  • wow! teraz ja mam ochotę zobaczyć to na własne oczy 🙂 robi wrażenie 🙂 ciekawe czy dałoby się to przenieść na polskie miasteczka… np. tylko zielone budynki, ale takie soczyste! 🙂

    • Teraz ja z kolei chciałabym zobaczyć te zielone budynki w Polsce 🙂 Super pomysł! A do Maroka koniecznie się wybierz 🙂

  • Podobają mi się te niebieskie budyneczki 🙂

  • Moim marzeniem jest Maroko, jego kolory, przyprawy, smaki i zapachy. A to miasteczko to po prostu must-see dla każdego wielbiciela kolorów. 🙂 Pięknie!

    • Olu, jedź koniecznie, ciągle są tanie bilety lotnicze do Maroka, na pewno coś złapiesz 🙂 My właśnie na tej zasadzie pojechaliśmy, nie zastanawiając się długo, czy to rozsądne 😀 Bogactwo kolorów, smaków i zapachów jest tam ogromne i fantastyczne. Tak nam się podobało Maroko, że na pewno tam wrócimy, zwłaszcza, że zwiedziliśmy na razie tylko północ i to też tylko główne punkty, a mnie najbardziej marzy się pustynia.

  • Przepiękne zdjęcia! Jak z bajki <3