medyna w Salé meczet

Medyna – dusza marokańskich miast, cz. 1

Będąc w Salé (spolszczona nazwa to Sala, ale wolę tę francuską), postanowiliśmy wybrać się na spacer, żeby odkryć, co kryje medyna tego niedocenianego miasta i jej niezliczone zaułki. Nie mieliśmy żadnego konkretnego planu. Wiedzieliśmy tylko, że na koniec chcemy zejść na plażę i powłóczyć się brzegiem oceanu. Skończyło się to tak, że ktoś inny zatroszczył się o program naszej wycieczki.

W marokańskich medynach popularną praktyką jest wskazywanie turystom drogi lub oprowadzanie ich po ciekawych miejscach bez pytania o zgodę. Często nawet po odmowie osoba, która nas zaczepi, będzie starała się ze wszelką cenę „pomóc”. Chodzi oczywiście o pieniądze. Byliśmy przygotowani na takie zaczepki i wielokrotnie musieliśmy wykazywać się asertywnością, bo Marokańczycy są bardzo uparci. Co więcej, często, gdy oferują swoje usługi jako przewodnika, kończy się to zaprowadzeniem do zaprzyjaźnionego sklepu z dywanami lub innymi lokalnymi wyrobami. Trzeba naprawdę uważać.

My mieliśmy jednak szczęście, bo mężczyzna, którego przypadkiem spotkaliśmy (choć wciąż nie wierzę, żeby to był przypadek) przy medresie (szkoła koraniczna), miał sporą wiedzę, ciekawie opowiadał, pokazał nam mnóstwo rzeczy, a w dodatku nie chciał nas prowadzić do żadnego sklepu. Dzięki niemu zainteresowałam się też historią tego miejsca. Jako że ostatni wpis o targach był nieco krótszy, dziś poopowiadamy sobie ze szczegółami, będzie trochę dat i innych takich 😉 Właściwie to jest tu tyle do powiedzenia, że musiałam podzielić ten post na dwie części, żeby nie był tl;dr 😉

We wpisie o Tangerze przybliżyłam Wam krótko, czym w ogóle jest medyna. Teraz natomiast opowiem Wam o jej specyfice trochę więcej na przykładzie Salé, mojego ulubionego marokańskiego miasta.

Religia i nauka

Jak już mówiłam, opowieść rozpoczyna się nieopodal medresy Bu Inania sąsiadującej z Wielkim Meczetem, najważniejszym obiektem religijnym miasta i trzecim największym meczetem w Maroku. Prowadzi do niego siedem par drzwi, otwieranych w zależności od dnia tygodnia. Co ważne, w piątek modlitwy odbywają się wyłącznie w Wielkim Meczecie i uczestniczą w nich nawet imamowie pozostałych meczetów w Salé. Oczywiście osoby, które nie wyznają islamu, nie mogą zwiedzić tego ogromnego obiektu, zresztą jak większości muzułmańskich przybytków (meczetów, medres, bibliotek itp.). Nam udało się wejść jedynie na dziedziniec, który sam w sobie robi wrażenie, i zajrzeć do środka przez oszklone drzwi. Jeden z nielicznych wyjątków dla niemuzułmańskich zwiedzających stanowi wspomniana medresa (albo madrasa), do której odpłatnie może wejść każdy. Zbudowano ją za rządów marynidzkiego sułtana Abu al-Hassana (1331–1351), kiedy to Salé przeżywało swój największy rozkwit.

„Madrasa” to po arabsku po prostu szkoła. Słowo to odnosi się do teologicznej szkoły, która zwykle budowana była w pobliżu meczetu. Nauczano w niej Koranu, prawa i języka arabskiego. Natomiast odkąd ministrem edukacji został Berber, w medresach jest także obowiązek nauki języka berberyjskiego. Szkoła zazwyczaj składa się z kompleksu zabudowań skupionych wokół dziedzińca. Znajdują się tam sale wykładowe, biblioteka, często także pokoje dla uczniów i nauczycieli. Bu Inania ma wewnętrzny, bogato zdobiony dziedziniec i sporą wnękę z miejscem dla imama, a na piętrach cele dla uczniów. Są one kamienne i bardzo proste, więc tym, co zapada w pamięć, jest wyłożony mozaiką i pełen koronkowych zdobień w kamieniu dziedziniec.

Mozaika to zresztą cecha charakterystyczna marokańskiej (i arabskiej w ogóle) architektury. Zakochałam się w niej bez reszty! Na każdym kroku można spotkać źródełko ozdobione kolorowymi kafelkami, często też ściany i wnętrza medres oraz meczetów są nimi wyłożone. Nie brakuje też ażurowych zdobień z kamienia. Spośród nich najciekawsze i zarazem najistotniejsze są wejścia do Wielkiego Meczetu. Otóż jest to niejako wbudowane w siebie troje drzwi: pierwsze, najprostsze – berberskie, drugie – andaluzyjskie – charakterystyczne dla tego regionu Hiszpanii, trzecie – arabskie. Symbolizują one wpływy kulturowe w Maroku i odzwierciedlają historię tego kraju.

To na razie tyle, rzućcie okiem na zdjęcia poniżej. W części drugiej tego posta opowiem o innych wspaniałych miejscach medyny w Salé. Będzie też coś o piratach!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Przepiękna jest ta mozaika! Pamiętam jak w Porto zachwycałam się ich zdobieniami na budynkach, ale tutaj to już magia. Przede wszystkim bardzo podoba mi się zdjęcie z oszklonym sufitem, świetne miejsce 🙂

    • O tak, marokańska mozaika jest cudowna, zakochałam się w niej 🙂 I czuję, że w portugalskiej też się zakocham, wybieramy się tam pod koniec sierpnia 🙂 Już się nie mogę doczekać!